Winnica Turnau – największa winnica w Polsce! Ma 37 ha, ale w planach jest dalsze powiększanie. Tu wszystko jest z rozmachem i dopracowane w każdym calu. Bardzo, oj bardzo warto zobaczyć to na własne oczy. Degustację trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem – jest organizowana raz w tygodniu (sobota) dla dużej grupy (do 40 osób). Prowadzi ją sommelier i robi to naprawdę mega profesjonalnie. Cała wizyta była podzielona na trzy części.


Najpierw busikami zawieźli nas do winnicy – mogliśmy pospacerować między winoroślami i dowiedzieć się wszystkiego o roślinach, uprawie, glebie i zagrożeniach. Największym utrapieniem są tu szpaki – potrafią atakować i niszczyć uprawy niczym szarańcza (widziałam takie ataki na zdjęciach w Tokaju). Dlatego odstrasza się je używając armatek hukowych, które co chwila wydają głośny dźwięk. Ale na tym nie koniec. Co jakiś czas słychać ptasie piski – niezbyt przyjemne dla ucha. Dowiedziałam się, że to dźwięki dręczonych ptaków! Mają zniechęcać szpaki do ucztowania na krzewach. Ale ptaki się do nich przyzwyczają i po jakimś czasie pozostają niewzruszone, więc takich zapętlonych taśm z różnymi rodzajami dręczeń jest kilka. Niby to tylko taka ciekawostka, ale zrobiła na mnie niemałe wrażenie. Ciekawostek było więcej – np. to że korzenie winorośli sięgają 10 metrów wgłąb ziemi. No i sama historia założenie winnicy bardzo sympatyczna. Nasza wizyta była w sierpniu, więc mogliśmy spróbować kilku odmian prosto z krzaczka. Pyszności! 


Potem zobaczyliśmy halę produkcyjną – maszyny, beczki, tanki, kadzie… Ogromne drewniane beczki robią wielkie wrażenie. Posłuchaliśmy o procesie tworzenia wina i mogliśmy pytać o wszystko, co z nim związane. 


A na koniec czekała nas degustacja w sali z fortepianem, gdzie można też czasem załapać się na kameralny koncert (polecam śledzić fb Winnicy Turnau). Spróbowaliśmy 4 win w połączeniu z regionalnymi serami. Potem w sklepiku mogliśmy spróbować jeszcze kolejnych.


Zdegustowałam w sumie 10 win. Oczywiście mogłabym napisać coś o każdym, bo naprawdę wszystko czego spróbowałam było bardzo dobre albo rewelacyjne! Ale ostatnio zachwycam się niebanalnymi kupażami, więc napiszę o bardzo nietypowym Chardonnay. Jeden szczep, jeden rocznik, a mimo to blend! Blend beczkowy – tak go nazwałam. Wino przez 12 miesięcy leżakuje w dwóch rodzajach beczek – część w dębowych, część w akacjowych. Potem się je miesza w odpowiednich proporcjach. Oba drewna oddają winu swoje właściwości – dzięki temu czuć nuty maślane i miód akacjowy. Jest owocowo, trochę pieprznie, trochę ziołowo i bardzo elegancko.

Przy okazji Winnicy Turnau wspomnę jeszcze o Konkursie Polskie Korki. Jest to konkurs, w którym w 8 kategoriach przyznaje się tylko po 3 nagrody – w postaci korka właśnie: złoty, srebrny i brązowy. W 2023 r. odbył się on po raz siódmy i zgłoszono do niego ponad 300 win! Wina były degustowane w ciemno przez 18 osób najbardziej znających się na winach w Polsce, degustacja była dwustopniowa, a obradowało 6 komisji. Można więc powiedzieć, że to bardzo elitarny konkurs, a zdobycie korka to wielki prestiż.

Bardzo się więc ekscytowaliśmy, że będąc w Winnicy Turnau spróbujemy Rosé (różowe, 3h na skórkach), które zdobyło w tym roku Złoty Korek w kategorii Wina Różowe. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy wchodząc do budynku naszym oczom ukazała się wielka półka pełna winiarskich nagród, w tym kilkanaście korków z różnych lat – złote, srebrne, brązowe! No po prostu łał! 


Wyszliśmy stamtąd po 4 godzinach z całym kartonem win. Jeśli będziecie w okolicy Szczecina – koniecznie tam zajrzyjcie. A jeśli nie będziecie – to pomyślcie, żeby sobie taki wypad weekendowy zorganizować – bo naprawdę warto. To fajna przygoda i doświadczenie – i to nie tylko dla takich winnych wariatów jak my.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top