Moja 7 podróż do Grecji i kolejne spotkanie z greckimi winami. Tym razem o wiele bardziej świadome, głównie dzięki Big Greek Week, na którym miałam okazję być w styczniu.
Greckie wina to ogromy przekrój odmian, smaków i rodzajów. Jest bardzo dużo win z odmian międzynarodowych, ale o sile greckiego winiarstwa stanowią szczepy endemiczne, często spotykane tylko na jednej wyspie. W zależności od siedliska i regionu kraju powstają tu wina mocno dojrzałe, pełne i intensywne albo chłodne, lekkie i mineralne. Gorący klimat sprawia, że dojrzewające owoce są słodsze i dzięki temu powstają wina dobrze zbudowane, z wyższą zawartością alkoholu, mniejszą kwasowością, a w smaku dominują dojrzałe owoce.
Lipiec w Grecji to wyzwanie, dlatego raczyliśmy się głownie winami białymi, ale nie zabrakło także czerwieni. Spróbowaliśmy kilku znakomitych, w tym dwukrotnie z greckiego szczepu Agiorgitiko, ale najbardziej zapamiętam Syrah Avantis Estate nagrodzone medalami.

***
Ale ja dziś chciałam się podzielić moim najnowszym odkryciem, białym winem ze szczepu Malagousia. Gdy je zobaczyłam na półce zapragnęłam go spróbować – ta nazwa brzmi jak Mała Gosia, a ja bardzo lubię zabawy słowami, więc od razu wiedziałam, że to wino dla mnie!


Ta wyjątkowa endemiczna odmiana przeżywa swój renesans od 20 lat. W latach 70. XX wieku była odmianą znaną tylko nielicznym i uważaną za wymarłą. Dziś jest uważana za światowej klasy szczep, z którego z powodzeniem można zrobić wybitne wina wytrawne jak i olśniewające słodkie. Słodkich nie próbowałam, ale wytrawnych aż 5! Pływaliśmy po Cykladach i na każdej kolejnej wyspie szukałam nowej Małgośki do spróbowania. Super było to, że każda kolejna był świetna, ani razu nie było rozczarowania.
Wino z Malagousi jest pełne aromatów cytrusów i dojrzałych brzoskwiń. Czasem w nosie dało się wyczuć kwiaty i płatki róży, czasem słodkie korzenne przyprawy i zioła, a innym razem melona i liczi. W smaku łagodne, z akcentem egzotycznych owoców. Wszystkie miały bardzo przyjemną kwasowość i intensywny smak! Pomimo wytrawności finisz był długi i zakończony słodyczą. Świetne, bardzo świeże wina. Przy następnej wizycie w Grecji – spróbujcie koniecznie!
***
A ponieważ podczas tych 10 dni naoglądałam się bardzo wielu butelek na sklepowych półkach, podrzucam mały przekrój greckich etykiet win, których niestety nie spróbowałam, ale były tak ładne, że nie mogłam przejść obok nich obojętnie.



***
A tu kilka greckich kadrów. Takiej Grecji nie można nie kochać!






