Dziś o Portugalii. I tym razem nie o winie!
Godzinę jazdy samochodem od Lizbony leży Óbidos. To jedno z najbardziej malowniczych miasteczek jakie widziałam. Stare, piękne, średniowieczne, kolorowe, pełne życia i bardzo urokliwe! Tutejszy zamek to jeden z 7 cudów Portugalii. Duże wrażenie robi też kościół przerobiony na księgarnię. A symbolem miasteczka jest Ginja – lokalny likier wiśniowy, który dekoruje się wisienką i podaje w czekoladowej maleńkiej filiżance, którą na koniec się zjada!

Ginja zwana też Ginjinhą, wytwarzana jest ze specjalnej odmiany wiśni, które rosną w okolicach Óbidos. Ma słodki i intensywny smak, z delikatną kwasowością. Likier powstaje w wyniku maceracji w spirytusie dojrzałych owoców razem z pestkami, które dodają mu nutkę goryczki. Zawartość alkoholu zależy od producenta i wynosi 18-23%.

Legenda głosi, że recepturę Ginji Portugalczycy zawdzięczają mnichowi, który doznał objawienia – miał zanurzyć wiśnie w roztworze wody ognistej i cukrze. W ten sposób powstał znakomity syrop na kaszel. W 1834 roku Portugalia stała się monarchią konstytucyjną i wszystkie bractwa religijne musiały opuścić granicę kraju. Sprytny przedsiębiorca Espinheiro odkupił od zakonu tajemną recepturę i tak syrop stał się nalewką.
Ginja świetnie smakuje sama, ale można ją także łączyć z innymi składnikami, tworząc oryginalne koktajle na bazie soków owocowych, lemoniady lub innych alkoholi. W Óbidos można ją kupić wszędzie – w każdym sklepiku, na specjalnych, ulicznych gingjowych straganikach, w restauracjach i uroczych knajpeczkach. A producentów jest tak wielu, że można sobie zrobić gingjową degustację.


***
Jeśli będziecie w Lizbonie, to koniecznie obierzcie kierunek niezwykłego Óbidos. Warto bardzo!



