Warszawski Festiwal Polskiego Wina – nowe, świetne wydarzenie na mapie Warszawy. Wzięło w nim udział ponad 20 winnic z całego kraju. Udało mi się dotrzeć i zamienić choć parę słów z winiarzami z 17 z nich. U każdego zdegustowałam kilka win, więc przekrój bardzo duży. Ogromnym plusem całego wydarzenia było to, że udział w nim wzięło dużo małych, nowych winnic. Dla kilku z nich to tegoroczny winiarski debiut. Dla mnie to dużo nowych odkryć. O wszystkim nie sposób napisać, ale o kilku winach muszę!
• Nie raz już pisałam, że uwielbiam próbować Solarisy, po ostanim Festiwalu Białe-Czerwone pokusiłam się nawet o artykuł: Solaris – król polskich winnic. Mam swoich ulubieńców w różnych regionach Polski, a teraz dołączył do nich Solaris z Winnicy Przybysławice – półwytrawny, lekki, o niskiej kwasowości i wspaniałym aromacie i smaku owoców tropikalnych, ananasa, marakui, z lekką słodyczą miodu. Oczywiście, że przyjechał z nami do domu!
• Funky Hibernal – wino pomarańczowe z Winnicy Przybysławice – Hibernal macerowany na skórkach przez 3 tygodnie – świetne, niefiltrowane wino! Oj, zasłużony Złoty Korek 2024!

• Pet Nat Freak – z Winnicy Saint Vincent – rzadkość: połączenie i białych i czerwonych winogron: Muscaris, Riesling, Pinot Noir, Regent. Cóż to za nieszablonowy kupaż! Cudowny Freak! Zdobywca Złotego Korka 2024 w kategorii Wina musujące metodą inną niż klasyczna.
• Polisz Szam An – białe wino musujące z Winnicy Saint Vincent – 100% Pinot Noir w wersji białe z czarnych, 18 miesięcy na osadzie. Wielka rzadkość.

• Pinot Noir Blanc de Noirs – z Winnicy Jaworek – białe wino spokoje Pinot Noir w wersji białe z czarnych – jeszcze większa rzadkość!
• Cabernet Carbon – z Winnicy Jaworek – dla mnie pierwsze spotkanie z tym szczepem, i od razu łał! Wino bardzo wyraziste, dużo owoców leśnych, trochę ziołowe, trochę pikantne.

• Blanc de Noir – biały Zweigelt z Winnicy Esterka – chyba jedyny blanc de noir z tego szczepu w Polsce!

• Riesling z Winnicy Jakubów, który oprócz nut naftowych miał niesamowite aromaty kokosowe.
• Zakochane Kundle z Winnicy Jakubów – kupaż Rondo i Regent. Fajne wino, świetne wytłumaczenie dla nazwy: Rondo i Regent w świecie winorośli jak te mieszańce na tle czystych ras – i do tego często w parze. Żałuję że nie znałam przy degustacji Pieski Kotki, bo na pewno byłyby hitem!

• Białe Skały – Chardonnay, Muscaris, dwa Solarisy – u nich smakowało mi wszystko!

• Winnica Miłoszówka – kolejny świetny debiut. Solaris, Muscaris, Johaniter, Seyval Blanc. Spróbowałam trzech białych blendów i jednej pomarańczy. Ich nazwy to słowo Miło w różnych językach świata! Bardzo mi się to spodobało.

• Winnica Powiercie – to było moje pierwsze spotkanie z polskim Sauvignon Blanc – tylko nieliczni w Polsce decydują się na tę odmianę.

• Winnica Eco Symfonia – u nich chyba najwięcej spędziłam czasu. Świetne chłopaki, ciekawe rozmowy, nowe smaki win – chociażby kupaż Saint Pepin i Seyval Blanc, 100% Aurory czy czerwony blend Red MarQ.

• Winnica Zielona – Kolejna młodziutka Winnica. Bardzo ciekawy Merret Lot Puszczyka i Jelonek Riesling, a dla fanów słodyczy mają 4 bardzo fajne wina słodkie: Aura, Jesienny zbiór, Późny zbiór i Słodki Listopad.

• Winnica Ramut – mój ulubiony zeszłoroczny debiutant w tym roku wciąż trzyma wysoki poziom! Spróbowałam wszystkiego co mieli! A w przyszłym roku będą nowe niespodzianki – kupaże! Już się nie mogę doczekać!

***
Świetne wina, wspaniali ludzie, cudne opowieści – historie powstania winnicy, tworzenia nazw, etykiet i winnych eksperymentów. Ogromna oferta, mnóstwo możliwości! Polski rynek enoturystyczny naprawdę rozwija się w szalonym tempie!
A tu jeszcze więcej pięknych etykiet:







***
Zawsze po takich eventach tworzę sobie listę winnic, które chciałabym odwiedzić, lepiej poznać i podelektować się winami w ich miejscu pochodzenia. Tak było i tym razem i już mam swoją listę top 6, do których mam nadzieję pojechać jeszcze w tym roku:
Winnice Jaworek – Dolny Śląsk
Białe Skały – Jura Krakowsko-Częstochowska
Winnica Esterka – Lubelskie
Winnica Miłoszówka – Lubelskie
Winnica Eco Symfonia – Lubelskie
Piwnice Antoniego – Podkarpacie
***
Podsumowując – to była rewelacyjna sobota. W tym roku festiwal zorganizowano po raz pierwszy i był naprawdę świetnie przygotowany. Wzięło w nim udział kilkaset osób, mimo to, nie odczuwało się tłumów, na wszystko był czas i miejsce. Do tego odbył się on w pięknym miejscu – w Oranżerii Pałacu Wilanowskiego – można było wyjść i podelektować się widokami pałacowych ogrodów. A na pamiątkę każdy uczestnik mógł zabrać ze sobą festiwalowy kliszek z Syrenką do domu. Mam nadzieję, że Warszawski Festiwal Polskiego Wina na stałe wpisze się w kalendarz winiarskich imprez.


