Dla mnie to najbardziej szalony festiwal. Z wielu względów. Szalone jest to, że w tym roku odbył się aż 3 razy. Bilety zawsze się wyprzedają. Atmosfera jest zawsze wspaniała. Za każdym razem jest inna lista winnic, i za każdym razem Festiwal zaskakuje czymś nowym. I to najczęściej takim zupełnie, zupełnie nowym, czego nikt wcześniej nie robił.
No i odrobinę szalone jest to, jak się poznałam z Pawłem Dębałą – twórcą tego festiwalu – najpierw na Festiwalu Białe Czerwone, a później w Winnicy Dwórzno. Ale o tym mogę opowiedzieć tylko na żywo 🙂

W tym roku taką totalną nowością było Wino Festiwalowe, powstałe z połączenia szczepów Svenson Red i Aurora. To Pet Nat z 2022 – 0% dosage, czyli po usunięciu z niego osadu drożdżowego nie dodano już likieru ekspedycyjnego (liqueur d’expedition). Wino powstało w Winnicy Dwórzno, ale pomysł na nie wyszedł od Pawła. Bardzo udany eksperyment! Z zewnętrz – niepowtarzalne, ręcznie malowane butelki z Warszawską Syrenką, która jest symbolem festiwalu. A w środku – eksplozja świeżości z dominacją ananasa leciutko szczypiącego w język. Bardzo mi smakowało.

***
W festiwalu wzięło udział 14 winnic. Z dwoma miałam do czynienia po raz pierwszy, ale są tak fajne, że chciałabym, żeby informacje o nich poszły w świat!
Winnica Pod Prąd
Właściciele winnicy Nina i Patryk, opowiedzieli mi chińską legendę o Karpiu Koi, który płynął pod prąd w górę rzeki, by wspiąć się na wodospad. Był tak wytrwały i odważny, że bogowie nagrodzili jego wysiłki i zmienili go w potężnego złotego Smoka. Jest on symbolem siły i zdolności pokonywania przeszkód. Stąd się wzięła nazwa winnicy. A etykiety z pierwszego rocznika symbolizują właśnie tę przemianę: Ryba, Rybosmok i Smok. Roczniki 2024 mają już inne etykiety, gdyż co roku inny twórca jest zapraszany do ich projektowania. Na razie były dwa roczniki i oba przyciągają spojrzenia – są piękne i kolorowe. Wprawne oko uchwyci, że jedne są inspirowane tatuażem, a drugie plakatem polskim. A co w butelkach? Wina naturalne, niskointerwencyjne. Blend Solarisa i Muscarisa w czterech odsłonach: dwa wina białe i dwa pomarańczowe z obu roczników 2023 i 2024. I jeszcze różowy Pet Nat (Regent + Cabernet Cortis) – ale uwaga: słodki i lekki. Ma 16 g cukru i 8% alkoholu. To pierwszy słodki Pet Nat jakiego spróbowałam. I jest bez osadu! Powstał w ten sam eksperymentalny sposób co wino festiwalowe – osad drożdżowy został usunięty po zamrożeniu.


Winnica Jassa. Tu też piękna historia w tle. Nazwa winnicy pochodzi od nazwiska właścicieli Ilony i Piotra. Ale nie tylko. Bóg Jassa to słowiański odpowiednik Jupitera. Dlatego w logo jest właśnie Jupiter, który symbolizuje Krąg Miłośników Wina, a ten wąsy czepny zaprasza nowe osoby chcące się zakochać w winie. A w ich winach zakochać się można. To młodziutka winnica, działa od 2020 r., ale już wysoko mierzy i ma ambicje wyspecjalizować się winach musujących metoda tradycyjną. 95% upraw to Vitis Vinifera. Chardonnay i Pinot Noir już jest, a w 2026 r. będzie pierwszy zbiór Pinot Meunier, więc szykuje się w przyszłości blend szampański! No i świetna wiadomość dla miłośników Sauvignon Blanc – w Winnicy Jassa rośnie on na 2 ha – to największa uprawa tego szczepu w Polsce! A teraz o winach. Spróbowałam dwóch musujących: Jupiter Muss (Chardonnay + Pinot Noir), 12 m-cy na osadzie i Legacy Muss – rose z Pinot Noir, 9 m-cy na osadzie. Oba wina pochodzą z 2023 – czyli ich pierwszego rocznika. Nooo, jak tak smakuje pierwsze wino, to ja tu wróżę wielki sukces! Ogromne gratulacje, kibicuję bardzo i czekam na więcej!
Spróbowałam także trzech innych etykiet. Sauvignon Blanc 2024. Więcej w nim cytrusowości niż aromatów kwiatowych. Daleko mu do nowozelandzkich aromatów, więc dla wielu fanów Sauvignion będzie to duży plus. Chardonnay – część wina trafiła na 6 m-cy do nowych beczek. Aromaty beczkowe mocno przykryły owocowość, więc winiarze zrobili blend 50% bez beczki. Kupaż beczki i bez beczki. No i jeszcze Kapishon – pierwszy raz piłam Pet Nat z Pinot Noir. Mój kolejny pierwszy raz tego dnia! Wiem, że Winnica Kosmos też ma Pet Nata z Pinot Noir, ale jeszcze nie miałam okazji spróbować.

Winnica Jakubów. Tej winnicy nikomu przedstawiać nie trzeba, bo to jedna z najstarszych polskich winnic. Miałam ogromną przyjemność być w Jakubowie kilka tygodni temu i na pewno niedługo napiszę o tej wizycie, bo to niezwykłe miejsce prowadzone przez niezwykłego człowieka – Michała Pajdosza. Uwielbiam tego człowieka i mogłabym go słuchać godzinami. Ale teraz tylko o winach.
• Naturysta. To niezwykły Pet Nat. Zrobiony jest z czerwonych i białych winogron – czyli tzw. Ryzák (z czeskiego). Bazą był Pinot Noir Précoce (to odmiana Pinot Noir, która wcześniej dojrzewa, pochodzi z Burgundii) a dodatkiem kilka białych szczepów: Gewürztraminer, Müller Thurgau, Traminer i Muscat. Wino w 100% naturalne. W butelce gołe wino, na etykiecie goła dupa – wszystko się pięknie spięło. I jak to powiedział Michał Pajdosz – wino takie, jakie chciało być.
• Dwa wina pomarańczowe: Yacobus Orange 2022 (Hibernal + Riesling + Solaris, 6 tygodni na skórkach). I Amfora Orange 100% qvevri (Traminer + Hibernal). To pierwsze jest lżejsze, bardziej owocowe, ziołowo-pigwowe. Mi bardziej smakowało to drugie. Ale najlepiej spróbować obu.
• Chardonnay – po raz pierwszy zrobione na spokojne, bo do tej pory było zarezerowane na musujące metodą tradycyjną. Rok dojrzewało w beczce na osadzie drożdżowym. Na razie bez etykiety – ta będzie niespodzianką. Szukajcie jej niebawem w Dzikim Winie.


***
I jeszcze kilka słów o winach, które bardzo mi smakowały i chętnie do nich wrócę.
• Winnice Kojder. Porównałam sobie dwa Johanitery – zielony i czarny. Zielony dojrzewał w stali – jest świeży i trawiasty. Czarny leżakował w beczce – jest maślany, rześki, z nutami karmelu i wanilii. Ja należę do teamu beczka. Botrytis 2019 – dla mnie najlepsze polskie wino słodkie.

• Winnica Carpe Diem. Musiak Merreta – Seyval Blanc
• Winnica Saint Vincent. Musujące Pinot Noir 15 m-cy na osadzie i Nat Cool Climate, o którym pisałam przy okazji mojej wizyty w winnicy. Wciąż się nim zachwycam i nie mogłam nie kupić go sobie na festiwalu.

• Winnica Lipowiec. Dwa wina musujące metodą tradycyjną: Riesling + Chardonnay 2021, 4 lata na osadzie. I różowy Zweigelt 2023 (4h na skórkach). Świeżynka, jeszcze bez etykiety – dzień przed festiwalem został odstrzelony osad. Ze spokojnych wytrawny Solaris fajny, mocny (14% alkoholu) i Cuvée Blanc 2023 (Chardonay + Souvignier Gris + Muscaris). Przyjechało z nami do domu.

• Winnica Widokowa. Pomarańczowe (Solaris + Muscaris), 3 m-ce na skórkach. Leżakowało 3 miesiące w beczce po chardonnay. Smakuje niezwykle! Ma chmielowe aromaty. To taki pomost pomiędzy piwem, a winem.
• Dom Jantoń. Brut Nature (Seyval Blanc) – uwielbiam. I Rose (Seyval Blanc + 15% Rondo). Przyznaję, że nie jestem fanką szczepu Rondo. Ale w tym winie smakuje rewelacyjnie. To najlepsze wino z użyciem szczepu Rondo jakie piłam w życiu!

***
Bardzo dziękuję za wszystkie rozmowy i za wspaniałe towarzystwo Stowarzyszenia Kobiety i Wino!


***
Warszawski Festiwal Polskiego Wina to coś więcej niż degustacje – to spotkania pełne ciekawych rozmów, poznawania ludzi i odkrywania nowych smaków. Bardzo dziękuję winiarzom za wszystkie rozmowy. Świetne wina, cudowni ludzie i atmosfera. Bardzo lubię tę energię. Byłam na wszystkich pięciu edycjach, i mam nadzieję, ze nie opuszczę żadnej kolejnej.
Paweł Dębała – gratuluję tego co stworzyłeś. Było świetnie. Chociaż powiedzieć, że Warszawski Festiwal Polskiego Wina jest świetny, to nic nie powiedzieć. Na nim po prostu trzeba być.
A tu jeszcze kilka festiwalowych ujęć:












