Zainspirowana Winokątem już od dawna chciałam taką imprezę zorganizować. Każdy kto na nią przychodzi przynosi swoją butelkę z podróży, do tego jakąś przekąskę i siedzimy sobie u nas na tarasie, sączymy te wszystkie niecodzienne wina i snujemy opowieści. 10 osób, 11 win, ale opowieści duuużo więcej.
Tego wieczoru aż 4 wina przyjechały z Włoch, 2 z Gruzji i po jednym z Polski, Czech, Hiszpanii, Węgier i Chile.
Oto pełna lista win:
1. Frizzante, Pinot Noir Blac de Noir– Polska, Winnica Winnogóra
2. Pazdo dos Celtas, Albariño – Hiszpania
3. Orion, Vermentino – Włochy (Sardynia)
4. Perusini, Friulano – Włochy (Friuli)
5. Lazy Wheel, Chardonnay – Chile
6. Marani Telavuri – Gruzja
7. Gal Tibor, Pinot Noir – Węgry
8. Vino Mikulov – Rulandske Modre – Czechy, Morawy
9. Primitivo – Włochy, Puglia
10. Piromani, Saperavi – Gruzja
11. Zensa, Nero D’Avola – Włochy (Sycylia)



Nasze dwie butelki i dwie historie:
Pinot Noir – białe, frizzante – z polskiej winnicy Winnogóra (mieli w tej serii jeszcze Sauvignon Blanc). Biały Pinot Noir to nie lada rzadkość, bo to czerwony szczep. A tu jeszcze polski! Wino przywieźliśmy z Zielonej Góry z Dni Otwartych Piwnic – i to właśnie ta impreza była głównym wątkim tej opowieści, bo niezmiennie bardzo ją polecam. Wino kupiliśmy z myślą o prezencie dla znajomej, ale gdy wróciliśmy do miejsca, w którym nocowaliśmy i postawiliśmy je na komodzie, w nocy usłyszeliśmy głośne puu! Kapsel puścił i wystrzelił w powietrze. Zakapslowaliśmy je jak się dało i postanowiliśmy wymienić następnego dnia u winiarza. Zanim do niego dotarliśmy wystrzeliło jeszcze 4 razy. Winiarz oczywiście bez problemu nam je wymienił – powiedział, że to pierwsza taka strzelająca butelka. Uznaliśmy że to na szczęście! Czasem różne rzeczy się zdarzają, grunt, żeby je brać na wesoło. A właściciel Winnogóry właśnie taki jest – wesoły, sympatyczny i bardzo rozmowny. Kupiliśmy u niego jeszcze jedno wino – ze szczepu Gołubok. Gołubok to jedno z tych niewielu odmian, które mają czerwony sok. Winorośl pochodzi z Ukrainy, w Polsce nie jest popularna. Wino jest bardzo intensywne, ciemne, taniczne, pełne aromatów. Nasza butelka jeszcze czeka na odpowiednią okazję. Miesiąc później trafiliśmy na innego polskiego gołuboka i dowiedzieliśmy się o nim więcej, ale o tym napiszę innym razem – bo to też była fajna winna przygoda.

Nero D’Avola z Sycylii. Trochę podróżuję, dużo się zachwycam i nie umiałabym wskazać swojego ulubionego miejsca. Ale nasza wyprawa na Sycylię na pewno mieści się w pierwszej trójce najlepszych podróży. Prawdziwy Road Trip – 1300 km, 21 niezwykłych miejsc, zachwyty, przygody, kupa śmiechu, mnóstwo pysznego jedzenia, dużo wina, fantastyczni ludzie, bezdroża, miasteczka, targi, wspinaczka na Etnę – wszystko mi się podobało! A kulinarnie – totalna ekstaza! Każdego dnia jedliśmy zupełnie nowe rzeczy i poznawaliśmy nowe smaki, które nas oczarowywały. Nawet to co znane – sycylijskie pomarańcze, pomidory, truskawki – tu wszystko smakowało słońcem. A Nero D’Avola to taka kwintesencja Sycylii – bardzo ciemne w swojej barwie, o głębokim i lśniącym kolorze, z eksplozją aromatów: soczyste czerwone owoce, odrobina pieprzu, wędzone śliwki, konfitura, czekolada, lukrecja. Mocne i ciężkie, a jednocześnie łagodne i mięciutkie. Po prostu idealnie zbalansowane. Dla mnie jedno z najlepszych win. Takie, którym można się długo delektować. Spróbowałam już wielu butelek i nigdy jeszcze nie trafiłam na Nero D’Avola, które byłoby niefajne. A to które otworzyliśmy tego wieczora, dodatkowo było produkowane metodą appassimento, czyli przez kilka tygodni winogrona były podsuszane w celu koncentracji cukru i aromatu. No nie sposób się nie zachwycić.






Spotkanie było tak fajne – pozytywni ludzie, świetne wina i cudowne opowieści – że postanowiłam robić je cyklicznie. Będzie się działo!
Więcej o Dniach otwartych Piwnic przeczytacie tu:
Dni Otwartych Piwnic Winiarskich 2023
A o tej naszej zwariowanej podróży na Sycylię tu:
Sycylijski Road Trip

