Spotkajmy się w winnicy na Dolnym Śląsku

To niebywałe, że wino samo mnie znajduje! 
W lipcu przyjechaliśmy do przyjaciół na Dolny Śląsk, wybraliśmy się do Sobótki na lody, a tam pani nas zagaduje, że w pobliżu, 2 km stąd, jest fajna impreza w winnicy. No jak mogliśmy nie pojechać!

Grupa Winiarze i Przyjaciele zrobiła wydarzenie „Spotkajmy się w winnicy”. Z widokiem na górę Ślężę, w szczerym polu, pomiędzy winoroślami, a kwitnącą kukurydzą – rozstawione namioty, leżaki, stoliczki, przygotowane konkursy i zabawy z winem, zwiedzanie winnicy i stoiska degustacyjne pięciu dolnośląskich winnic. Dowiedziałam się, że w okresie letnim takich spotkań jest kilka – za każdym razem w innej winnicy, z udziałem różnych winiarzy. A w ostatni weekend sierpnia, we Wrocławiu na Torze Wyścigów Konnych Partynice, obywa się wielki finał – Festiwal Winiarze i Przyjaciele – na którym wystawiają się wszyscy winiarze ze Stowarzyszenia Winnic Dolnośląskich – czyli ponad 30 winnic! 

W Sobótce porozmawiałam z każdym winiarzem, usłyszałam mnóstwo ciekawych historii i przetestowałam 19 win. 

***
Winnica Celtica. Gospodarz imprezy. Można do nich przyjechać na niespieszne zwiedzanie winnicy, z noclegiem i mnóstwem opowieści w tle. To entuzjaści wina i ciekawych historii – szczególnie tych Celtyckich i Słowiańskich. Mają duży wybór win o mistycznej nazwie Sabat. W tym dość rzadko spotykany w Polsce Merlot – i to w dwóch wersjach – wytrawnej i bardzo wyjątkowej słodkiej – z podsuszanych winogron! W dodatku ma ono etykietę z drewna czereśniowego! Spróbowałam od nich 7 win. Najbardziej zapamiętam biały kupaż o nazwie 3 pinot. Super! Uwielbiam niecodzienne kupaże – ten zdecydowanie do takich należy – Pinot Gris, Pinot Blanc, Pinot Noir. 

***
Winnica Christopher. Spróbowałam 2 win. Fajnie bawiliśmy się nazwami i dużo żartowaliśmy z przesympatycznym właścicielem Krzysztofem. Nazwy win to swoiste kalambury – Romarle to kupaż Rondo, Marechal Foch i Leon Millot. A przeczytajcie Siralos od końca – od razu będzie wiadomo jaki to szczep. 

***
Winnica Spokojna. Spróbowałam 3 win. Etykietki nawiązują do zwierząt, które można spotkać w ich okolicy. Słodki Lis podbił serca i kubki smakowe najmłodszego pokolenia smakoszy wina – to półsłodki, bardzo aromatyczny Solaris. 

***
Winnica Ramut. Tegoroczny debiutant. Spróbowałam 3 win – co za świetny debiut, tylko pogratulować! Najbardziej smakował mi Gewürztraminer. Fajnie, że poszli odważnie i oprócz hybryd mają całkiem sporo vitis vinifery: Chardonnay, Riesling, Gewürztraminer, Pinot Noir. Bardzo trzymam kciuki za ich dalsze sukcesy. Bo i właściciele super! Dostałam w prezencie trybuszon z logo i magnesik, który zawisł w naszej piwniczce – za każdym razem gdy tam wchodzę, pamiętam o nich i wspominam nasze spotkanie!

***
Winnica Wino Spod Ślęży. Ależ ten Piotr nas zagadywał i jak hojnie polewał! Spróbowałam 4 win. Oprócz tych gronowych mają w swojej ofercie jeszcze porzeczkowe, miodowo-bzowe i z dzikiej róży. Bardzo przemówiło do mnie ich motto: My nie produkujemy wina. My je tworzymy! Właściciele Jadzia i Piotr to ludzie, którzy przyciągają. Bardzo bym chciała kiedyś odwiedzić ich winnicę.

***
Oprócz win były też stoiska z różnymi produktami regionalnymi. Mój faworyt, to ten z produktami greckimi z Krety – oliwki zielone, czarne, klasyczne, z przyprawami, w zalewie i bez, tapenady i pasty. A oliwa z oliwek z Krety, z rodzinnej manufaktury to mistrz! Przepyszna! Klasa premium! Wcale się nie dziwę, że corocznie zdobywa nagrody na konkursach i pokonuje rywali z różnych stron świata. Właściciele Ania i Piotr – mega fajni, z super historią o Grecji, cioci, polifenolach i badaniach nad nimi. Polecam ich produkty, są rewelacyjne, do kupienia tu: Meraklis

Coś czuję, że to dopiero początek moich spotkań z winnicami na Dolnym Śląsku 🙂

3 thoughts on “Spotkajmy się w winnicy na Dolnym Śląsku”

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top