Na Festiwalu Wina w Zamościu poznaliśmy fajnych ludzi z Krakowa, którzy polecili nam Winnicę Tomani. Znajduje się ona w połowie drogi między Lublinem a Warszawą. Wracając do domu postanowiliśmy do nich wstąpić. Już przez telefon wiedziałam, że to mega sympatyczni ludzie! Tomek i Ania to wspaniali młodzi winiarze, z ogromną pasją i wielkimi planami. Nazwa winnicy powstała z połączenia ich imion. Wstąpiliśmy tylko na chwilę, ale tak ich zagadaliśmy, a oni nas, że siedzieliśmy u nich dwie godziny. Warto tu przyjechać – mają tu piękną bazę do spotkań i degustacji! Świetne wina, super historia i ogromna życzliwość. Pobyt w takim miejscu to wielka przyjemność.

Win mają pełną gamę: białe, różowe i czerwone. Jednoszczepowe: Solaris, Sayval Blanc, Hibernal, Cabernet Cortis i Regent. A także kupaże, które są niecodzienną serią nawiązującą do Henryka Sienkiewicza, który urodził się w okolicy. Wina noszą te same nazwy co tytuły książek pisarza: Latarnik, Ogniem i Mieczem i Krzyżacy. Powiem szczerze, że polskie czerwone wina to trudny temat, ale Ogniem i Mieczem – połączenie regenta i cabernet cortis, które leżakowało w dębowej beczce – no naprawdę! Udało im się bardzo! Kupiliśmy nie tylko dla siebie ale też na prezent.

Wyjechaliśmy z 5 winami, a dodatkowo 4 degustowane dostaliśmy na wynos. Wieczorem wypiliśmy je do kolacji i okazało się, że do jedzenia smakują jeszcze lepiej! Wielki zachwyt! Będę wypatrywać kolejnych roczników!


