Apulia ma wszystko to, co kocham we Włoszech najbardziej – małe, urokliwe miasteczka, trochę zapomniane, trochę biedne, ale czarujące i piękne. Życie w nich toczy się niespiesznie, ludzie są bardzo życzliwi, a turystów jest wciąż mniej niż gdzie indziej. Białe domy, małe plaże, turkusowe morze, gaje oliwne, dzikie kaktusy, przepyszne jedzenie i oczywiście wyjątkowe wina. To jeden z największych obszarów upraw winorośli na świecie – ok. 83 tys. hektarów, z czego około 80% stanowią odmiany czerwone. Znajdują się tu cztery apelacje DOCG i 28 DOC. 

Zobaczcie jak wyglądają apulijskie winnice w połowie stycznia!


***
Najpierw kilka słów o białych szczepach. Jak to się dzieje, że wina, które preferują chłodniejszy klimat, tak świetnie smakują z gorącego regionu południa Włoch? Apulia ma specyficzny mikroklimat, który sprzyja ich produkcji. Najważniejsze są wiatr i morze – cały region, otoczony przez Morze Adriatyckie i Jońskie, korzysta z orzeźwiających morskich wiatrów, które pomagają utrzymać odpowiednią temperaturę i wilgotność. Winorośle nie są narażone na nadmierne upały, dzięki czemu wina są świeże. Dodatkowo w nocy temperatury są znacznie niższe, co pozwala na zachowanie kwasowości, która jest kluczowa w przypadku białych win. Uprawiane tam szczepy są bardziej odporne na wysokie temperatury i potrafią zachować równowagę między aromatami a kwasowością. Poza tym winiarze często zbierają winogrona wcześniej, gdy te mają jeszcze wyższą kwasowość, co zapobiega nadmiernej utracie świeżości. Dzięki temu wina są lekkie i rześkie, gaszą pragnienie i doskonale komponują się z miejscową kuchnią pełną owoców morza i warzyw. 

Verdeca
Nazwa pochodzi od włoskiego słowa verde, które oznacza zielony. Są to najczęściej spotykane białe wina w Apulii. Mają aromaty cytrusów, brzoskwiń i zielonych jabłek, a czasem białych kwiatów i ziół. Są mineralne i świeże, czasem delikatnie perliste. Każda lokalna restauracja ma je swojej ofercie.

Fiano
Historia tego szczepu sięga starożytności. I chociaż bardziej jest kojarzony z regionem Kampania, to w Apulii jest chętnie uprawiany i daje wina o nieco innym charakterze – bardziej owocowe, z niższą kwasowością i często pełniejsze. Owoce tropikalne subtelnie łączą się z aromatami kwiatów i miodu, a czasem także orzechów.

Minutolo
To szczep, wokół którego krąży spór – jedni twierdzą, że to endemiczny szczep z Apuli, inni że to lokalna odmiana Fiano. Niektórzy używają nazwy Minutolo, a niektórzy (np. sprzedawca w wine barze) Fiano Minutolo, mówiąc o Fiano uprawianym w Apulii. Niewątpliwie oba szczepy mają dużo cech wspólnych – aromaty owoców cytrusowych, ziół i kwiatów, a także nuty orzechów i miodu. Ale Minutolo ma trochę mniejsze grona i bardziej intensywny aromat, a wina są bardziej rześkie i lżejsze w porównaniu do tradycyjnego Fiano. 

Bombino Bianco
Charakteryzuje się świeżością i lekkością, wyraźną kwasowością i ma subtelne nuty zielonych jabłek i cytrusów. Często jest wykorzystywane do produkcji win musujących. Jego urocza nazwa jest tłumaczona na wiele sposobów. Najczęściej mówi się, że Bombino pochodzi od bambino czyli dziecko, bo kształt kiści przypomina owinięte w pieluszki dziecko lub dziecko z wyciągniętymi rączkami. Inni twierdzą, że Bombino pochodzi od bombi czyli trzmiel, bo kształt owoców winogron go przypomina. Ale są i tacy, dla których Bombino to po prostu bon vino czyli dobre wino. 

Bianco d’Alessano
To mniej znany szczep, uprawiany w Dolinie Itria (okolice Alberobello, Locorotondo, Martina Franca i Brindisi). Daje świeże, delikatne i owocowe wina. W armatach czuć gruszkę, jabłka i brzoskwinie oraz polne kwiaty i koper włoski. Najczęściej łączy się go w kupażach z Verdecą.

Pampanuto
Czasem można go też spotkać pod nazwą Rizzulo. To bardzo rzadki szczep. Raczej nie występuje jako wino jednoszczepowe – najczęściej stosuje się w kupażach. Ma aromaty kwiatowe i cytrusowe. 

Malvasia Bianca
To szczep należący do rodziny Malvasia, który można spotkać we Włoszech, Hiszpanii, Grecji i Chorwacji. Wina są delikatne, aromatyczne i owocowe o aromatach cytrusów i miodu. 

Wszystkich ich udało mi się spróbować i wszystkie polecam, ale największym odkryciem było dla mnie Bombino Bianco. Już zawsze będąc na południu Włoch będę go wypatrywać!


Czerwone
Primitivo
Król Apuli, który wysławił ten region winiarsko. To potężne wina o intensywnym smaku czerwonych owoców, często takich aż dżemowatych, z posmakiem pieprzu i anyżu. Mają niską kwasowość i delikatną słodycz, są gęste i skoncentrowane. Będąc w Apulii rok wcześniej, trafiłam do Mandurii, czyli królestwa Primitivo, o czym pisałam tu: Primitivo i jego muzeum w Apulii. Polecam – to naprawdę niezwykłe miejsce! 

Negroamaro
Nazwa oznacza „czarno-gorzkie” i oddaje charakter win, które mają intensywny, ciemny kolor, wyższą kwasowość, są taniczne i bogate w smaku. Mocno wyczuwalne są w nich ciemne owoce (jagody, wiśnie, śliwki) i delikatne nuty ziół, przypraw oraz czekolady. Często kupażuje się je z łagodniejszymi odmianami, żeby dodać winom ostrzejszego pazura.

Nero di Troia
Nazwa oznacza Czarne z Troi – według legendy winorośl ta została przywieziona do Apulii przez greckiego bohatera Wojny Trojańskiej, który przepłynął Adriatyk i osiedlił się w tej części Włoch. Na pamiątkę przywiózł ze swojej ojczyzny pędy winorośli, które dały początek tym uprawom. Szczep ten jest zdecydowanie mniej znany niż dwa poprzednie, ale wina z niego mają równie bogate aromaty ciemnych owoców, ziół i przypraw, z wyraźnymi taninami. Gdy leżakują w dębowych beczkach zyskują dodatkowo nuty czekolady, kawy i skóry. 

Susumaniello
Wino z Susumaniello nazywane jest Susco, co w lokalnym dialekcie oznacza „nieśmiały”. Pochodzenie nazwy jest związane z somarello, czyli osiołkiem, który często widnieje na etykietach. Wynika to z cech odmiany, która jest odporna na upał i złe warunki, ale bywa niezwykle uparta i trudna w winifikacji. Ale nie tylko. Susumaniello oznacza też „duży, obfity i ciężki” (suso, massi) – bo winogrona te mają dużą masę, są dość grube, a wino z nich jest pełne, mocne i dobrze zbudowane. Nie jest to szczep łatwy w uprawie – choć w młodości hojny, to z wiekiem staje się oszczędny, a nawet skąpy w swoich plonach. Przez tę niską produktywność winiarze w XX wieku wycofywali się z jego uprawy i używali głównie w celu wzbogacania innych win. Ale teraz wraca i to z impetem! Coraz częściej występuje w winach jednoszczepowych, które pokazują jego pełny potencjał. Poznałam Susumaniello w zeszłym roku i oczarowało mnie od pierwszego łyku – ma niezapomniany smak! Potem spotkałam na Warsaw Wine Experience importerów, którzy zaczynają sprowadzać je do Polski. Także szukajcie, próbujcie – polecam bardzo! Wina te są niezwykle ciemne, o głębokim, rubinowym kolorze, mają złożony bukiet i eleganckie, miękkie taniny. Charakteryzują się intensywnym aromatem jagód, śliwek i przypraw. Są bogate w nuty korzenne, a w wielu można wyczuć pikantne aromaty pieprzu i ciemnej czekolady. To obecnie mój ulubiony szczep z tej listy. 

Malvasia Nera
Malvasia Nera to czerwona siostra bardziej znanej Malvasii Bianca. Daje wina średniej budowy, dość aromatyczne, ale zdecydowanie częściej spotykana jest w kupażach niż solo – najczęściej można je spotkać w parze z Negroamaro.

Aleatico
Rzadko spotykany, ale bardzo ciekawy szczep, który ma intensywny aromat róż i truskawek. Często winogrona są podsuszane i używa się go do produkcji win słodkich.


Przy czerwonych szczepach nie sposób nie wspomnieć, że z większości z nich Włosi robią także wina różowe, a niekiedy nawet białe (w Alberobello piliśmy białe, musujące Negroamaro). Natomiast wino, które zrobiło na mnie największe wrażenie, to Selvarossa Terra od Due Palme – blend Negroamaro i Malvasia Nera. Bardzo intensywne, aksamitne, pełne aromatów skóry, tytoniu, beczki, dżemu śliwkowego, a nawet suszonych śliwek. Część winogron był podsuszana. To wino, któremu dałam najwyższą ocenę na Vivino. Kupione w Brindissi, a wypite w Lecce sprawiło, Apulia na dobre zamieszkała w moim sercu. 


***
Byłam w Apulii 3 razy i jestem pewna, że wrócę tam jeszcze nie raz. Za każdym razem lądujemy w Bari – bilety lotnicze są wyjątkowo tanie (lot z Okęcia potrafi kosztować 40-60 zł). Każda wyprawa to inne miasteczka i inny rodzaj przemieszczania. Raz wypożyczyliśmy samochód (niedroga opcja, polecam szczególnie na wypad w 4 osoby), a dwa razy przemieszczaliśmy się pociągami i lokalnymi autobusami (świetna alternatywa, szczególnie jeśli chce się odwiedzić te większe, dobrze skomunikowane miasta).
Poniżej krótka lista moich miasteczek-polecajek:

Bari
Najbardziej urokliwa jest stara część miasta czyli Bari Vecchia. To tam znajduje się, kościół św. Mikołaja i prochy królowej Bony. Bardzo charakterystycznym miejscem jest uliczka, na której miejscowe kobiety ręcznie lepią makaron orecchiette – jego oryginalny kształt uzyskiwany jest przez wciśnięcie kciuka. W labiryncie uliczek mnóstwo jest miejsc z miejscowym pysznym jedzeniem. Dla mnie to miasto już zawsz będzie się kojarzyło z bułką z ośmiornicą! Koniecznie spróbujcie! 


Altamura
To tam znajduje się najstarsza działająca piekarnia na świecie! Jest czynna nieprzerwanie od 1423 roku! A tamtejszy piec opalany drewnem używany jest od średniowiecza! Chleb Pane di Altamura jest chroniony oznaczeniem DOP. Miejscowi twierdzą, że pozostaje świeży przez miesiąc! U nas przetrwał jeden dzień, bo jedliśmy go bez opamiętania skubiąc bochen i spacerując uliczkami kolejnych miasteczek. Podobno Horacy w XVI wieku powiedział o nim, że to najlepszy chleb na świecie! Oprócz chleba robią rewelacyjną foccacię – spróbowaliśmy trzech rodzajów – wszystkie palce lizać!


Gravina in Puglia
Główną atrakcją jest malowniczy, ogromny, kamienny most, który kiedyś był akweduktem. Z ciekawostek – to na nim nakręcono scenę pościgu w filmie Nie czas umierać, w której James Bond wykonuje skok w przepaść.


Martina Franca
Kwintesencja apulskiego baroku, centrum handlowe tego obszaru. Jeszcze w XIX w. była całkowicie otoczonym murami z 24 wieżami i czterema bramami.


Locorotondo
Jego nazwa oznacza okrągły zakręt i odzwierciedla kształt miasta, którego centrum jest otoczone murem. Panuje tu niezwykły kult Świąt Bożego Narodzenia i jeśli przyjedziecie tu w grudniu, to Waszym oczom ukaże się najbardziej udekorowane miasto jakie widzieliście! Labirynt ciasnych uliczek jest pełen girland, choinek, przedziwnych ozdób i rozświetlony tysiącem światełek! Wygląda to niezwykle urzekająco!


Alberobello
Zdecydowanie najbardziej malownicze miejsce w Apuli. Słynie z maleńkich, kamiennych, białych domków trulli z okrągłymi dachami – wyglądają cudownie. Szczególny ich widok jest w dzielnicy Rione Monti, gdzie znajduje się ich ponad 1000! Niektóre są zamieszkałe, ale w większości znajdują się sklepiki, knajpki i apartamenty. Polecam nocleg w jednym z nich. I sklepik, który słynie z peperoncino! Tu papryczki są głównym składnikiem wszystkiego – dżemów, słodyczy, likieru. Jest limoncello z chili, mus do serów Dynamit i rewelacyjna Caffè al peperoncino – czyli kawa z chili. 


Ostuni
Urocze białe miasto z labiryntem wąskich uliczek, małych przejść i schodów. Bardzo przyjemnie się tam zgubić.


Monopoli
Jego charakterystycznym obrazkiem są niebiesko-czerwone łodzie zwane Gozzi. To nimi miejscowi rybacy wyławiają ośmiornice i inne owoce morza. Świetne miejsce, gdzie można ich potem spróbować, to lokalna tratorria. Byłam, polecam – jest pysznie! 


Polignano a Mare
Jedno z najsłynniejszych miasteczek nadmorskich. Przepięknie położone na skałach, z plażą wciśniętą w głąb wąwozu. W różnych zakamarkach miasta – na murach, schodach, ścianach – są wypisane motta. Moje dwa ulubione to: „Życie jest jak lustro, uśmiecha się do Ciebie, gdy patrzysz na nie z uśmiechem.” i „Każdą podróż przeżywasz trzy razy – kiedy o niej marzysz, gdy ją przeżywasz i kiedy ją wspominasz”. To tutaj spróbowałam słynnych tette delle monache – czyli biszkoptowych ciasteczek z kremem waniliowym zwanych cyckami zakonnicy. Wyglądają tak, jak się nazywają. A smakują obłędnie.


Brindissi
Znaleźliśmy się tu zupełnie przypadkiem, wysiadając spontanicznie z pociągu w drodze do Lecce, w poszukiwaniu kolejnych przygód. Dzięki temu trafiliśmy do uroczego Wine Baru, gdzie sympatyczny sprzedawca opowiedział nam o lokalnych winach i zrobił mini degustację. 


Lecce
Barokowa perełka. Mnóstwo bogato zdobionych budynków, piękne katedry i place. A jakby zachwytów architektonicznych było mało, to w środku miasta jest amfiteatr rzymski! 


Manduria
Miasto wina! Któż nie słyszał o Primitivo di Manduria! Świetne muzeum Primitivo i jego muzeum. Ciekawy widok lokalnych mieszkańców kupujących wino na kanistry. Polecam – to niezapomniane miejsce! 


Taranto
To takie Włochy, na które decydują się nieliczni – biedne, zniszczone, obciążone problemami, a mieszkańcy stamtąd uciekają, gdyż huta, w której tam produkowano stal, przez lata wytwarzała zabójcze toksyny. W 2021 r. w głośnym procesie w tej sprawie skazano 35 osób, niektóre na ponad 20 lat więzienia. Stara miasta część jest położona na wyspie i choć ma ogromny potencjał, to jest opuszczona i zaniedbana. A my właśnie tam spaliśmy. Szliśmy na wyspę przez most pieszo, o zachodzie słońca, a wracaliśmy o wschodzie – niezwykłe widoki, niezapomniane przeżycie. W tej surowości i smutnej historii miasta tkwi jego urok, ale – nie jest to miejsce dla każdego. Króluje tu cucina povera czyli kuchnia ubogich – proste, ale niezwykle pyszne potrawy. Mam szczęście do ludzi – w samolocie poznałam Giovanniego z Alberobello, który mi opowiedział o Taranto, bo jego wuj tam mieszka. Polecił mi niezwykle miejsce na jedzenie – stołują się tam głównie pracownicy portu. To była uczta! Rewelacyjne jedzenie. 


Matera
Choć to już nie Apulia lecz Basilicata, to lecąc do Bari nie można nie odwiedzić Matery – miasta wykutego w kamieniu, które jest uważane za jedno z najpiękniejszych miast świata. Jest bardzo blisko i jest taką perłą, że to zdecydowanie mój numer jeden! Koniecznie poczytajcie o jego historii i o tym, co tu się działo jeszcze w XX wieku. Punktem obowiązkowym jest wizyta w jednej z grotta i spacer na most w wąwozie tuż za murami miasta. Na nocleg wybraliśmy Sassi – czyli mieszkanie wykute w skale, całe z kamienia, bez okien – niesamowite przeżycie. Polecam bardzo.


***
To tylko część tego, co Apulia ma do zaoferowania. Będę tam wracać! Jeśli macie pytania – pytajcie, pomogę jak umiem.

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top