W ciągu niespełna roku miałam okazję aż 5 razy spotkać się z Winnicą Pałac Mała Wieś.

Moje pierwsze spotkanie miało miejsce na Festiwalu Białe Czerwone w 2025 r.  Na rynek trafiły wtedy ich pierwsze trzy wina: Solaris, Muscaris i Rose. Byłam pod wrażeniem ich winiarskiego debiutu i zachwyciłam się planami na rozwój. Poznałam też właściciela – Tomasza Barańskiego, który zrobił na mnie super wrażenie. Obiecałam sobie wtedy, że na pewno ich odwiedzę. Planowałam latem, ale życie wymyśliło wtedy dla mnie inny scenariusz.


Drugie moje spotkanie odbyło się podczas Warszawskiego Festiwalu Polskiego Wina latem 2025 r. Wzięłam wtedy udział w masterclassie poświęconym winnicy. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i spróbowałam nowych win oraz ich autorskiego Polini – pierwszego polskiego aperitivo na bazie wina z Johanitera. Degustowałam je w połączeniu z białym winem musującym Medusa. To świetna propozycja dla fanów drinków z aperolem.


Trzecie spotkanie było w marcu 2026 r., na wiosennym Warszawskim Festiwalu Polskiego Wina. Kolejna nowość – Orange Pinot Gris 2024. Macerowane na skórkach 72 h – bardzo fajne! Miodowe, z posmakiem suszonych owoców, ma delikatne taniny i nie drapie, jak to czasem wina pomarańczowe potrafią. Spodoba się nie tylko fanom win pomarańczowych, ale i tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z nimi. Świetnie pasuje do kuchni orientalnej, azjatyckiej i potraw z grila.

Czwarte spotkanie wydarzyło się w Poznaniu, na Targach Polskich Win i Winnic. Winnica Pałac Mała Wieś była sponsorem nagród w Winnym Quizie i Grze Terenowej organizowanym przeze mnie i Stowarzyszenie Kobiety i Wino (więcej o tym szalonym projekcie tu). To tam po raz pierwszy usłyszałam o Księciu Regencie i poznałam kolejne wspaniałe osoby stojące za marką – Kasię Król i Dominika Żelazek.

Na piąte spotkanie – i to był crème de la crème – pojechałam na Premierę Rocznika 2025 i Urodziny Winnicy do Małej Wsi. Spędziłam tam 10 godzin! Wzięłam udział w degustacji win, oprowadzaniu po Pałacu, rewelacyjnych warsztatach z kupażowania wina oraz enosensoryki, a na zakończenie w klimatycznej kolacji. Było fantastycznie!

***
To teraz po kolei.

Winnica znajduje się niedaleko Grójca, 50 km od Warszawy i wciąż jest młodziutka – pierwsze nasadzenia były w 2022 roku. Rok temu miała powierzchnię 22 ha i już była największą na Mazowszu. Teraz liczy 40 ha i jest w w pierwszej czwórce największych winnic w Polsce. Warto tu przyjechać na dłużej niż kilka godzin, bo miejsce ma wiele do zaoferowania. Piękny klasycystyczny pałac, ogromny park, oranżeria, Rezerwat przyrody Modrzewina, pole golfowe, własne pszczoły, 80 ha sadów, 22 sale konferencyjne, 140 miejsc noclegowych (będzie dużo więcej, bo trwa budowa hotelu).


Bardzo polecam też zwiedzanie pałacu, który ma naprawdę niezwykłą historię. Był zbudowany przez Bazylego Walickiego – doradcę i współpracownika króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który nie raz tu gościł. Później należał do rodzin Lubomirskich i Morawskich. Po II wojnie światowej stał się letnią siedzibą premiera Józefa Cyrankiewicza, potem bardzo zniszczał, bo pałacowe salony zamieniono w Instytut Ziemniaka. W 2011 roku majątek kupili państwo Barańscy, a jego renowacja zajęła kilka lat.


Kasia Król, która nas oprowadzała, to osoba z ogromną wiedzą i pasją do tego miejsca. Oprócz tego, że pokazała nam pałacowe wnętrza, obrazy, rzeźby, malowidła ścienne i smaczki architektoniczne, opowiedziała dużo historii i anegdot od XVIII wieku, przez PRL, aż po czasy obecne. Nakręcono tu sporo filmów m.in. Nad Niemnem, Pułkownika Kwiatkowskiego, Polowanie na ćmy czy Trędowatą.

***

W Małej Wsi rośnie 15 odmian winorośli. Z białych: Solaris, Muscaris, Riesling, Chardonnay, Johaniter, Pinot Gris, Souvignier Gris, Hibernal, a z czerwonych m.in. Pinot Noir, Regent, Cabernet Cortis, Cabernet Cantor i Roesler (mało znana w Polsce krzyżówka Zweigelta i Blaufränkischa).

W podstawowej linii są wina spokojne białe, pomarańczowe, różowe i czerwone.


Są już plany na wina musujące metodą tradycyjną, na które trzeba poczekać, bo wymagają czasu i długiego leżakowania na osadzie. Ale dla miłośników bąbelków są saturowane świeżaczki: Medusa, Flora i Faun.  


Jest jeszcze linia historyczna „Z dumą z Mazowsza”: dwa wina czerwone. Oba to kupaż szczepów Regent i Cabernet Cortis, dojrzewające przez 4 miesiące w beczkach. Co je różni?
Wojewoda dojrzewał w dębie francuskim. Jest pełny i gładki, z miękkimi taninami. Dominują w nim czarne owoce, ale pojawia się też delikatna pikantność i nuty kakaowe. 
Książę Regent dojrzewał w dębie amerykańskim. Jest bardziej aksamitny, z wyraźnymi nutami wanilii, przypraw i czekolady.

Koniecznie spróbujcie obu! Dla mnie były one wielkim zaskoczeniem – przyznaję, że nie przepadam za winami ze szczepu Regent, ale te są naprawdę wyjątkowe. Debatowaliśmy, które z nich nam bardziej smakuje – zdania były podzielone i głosy rozłożyły się pół na pół. Ja jestem fanką Księcia. 

Dodatkowo urzekła mnie historia nazwy, która nawiązuje do roku 1918 i odzyskania przez Polskę niepodległości. W tamtych latach właścicielem posiadłości Mała Wieś był Książę Zdzisław Lubomirski. Jest on trochę zapomniany na kartach historii, a zrobił dla Polski tak wiele, że współcześni historycy określają go „zapomnianym ojcem niepodległości”. To właśnie on 10 listopada 1918 r. odebrał Józefa Piłsudskiego z dworca i przywiózł go do swojego pałacu. To tu przedstawił mu plan Rady Regencyjnej na przekazanie mu władzy. Etykietę wina Książę Regent zdobi portret właśnie Zdzisława Lubomirskiego, a jego nazwa jest piękną grą słów z tym, co znajduje się w butelce. 


W czerwcu 2025 w Małej Wsi wybuchł pożar. Spłonęła winiarnia, a wraz z nią 20 tysięcy butelek wina. Będąc tam niespełna rok później widziałam, jak winiarnia jest już pięknie odbudowana. Podczas pożaru spadająca z dachu blacha przykryła beczki z winem i po wnikliwej analizie chemicznej okazało się, że część udało się uratować. Powstały z niego dwa białe wina, które dostały symboliczną nazwę Fenix
Fenix Blanc Alfresco: Solaris + Musacris + Hibernal. 
Fenix Blanc Barrique: Souvignier gris.


W uratowanych z pożaru beczkach leżakuje obecnie Johaniter. To niezwykły eksperyment – chyba jedyny taki na świecie. Jak będzie smakował? Jakie aromaty się pojawią? Czekam z niecierpliwością. A to czego nie dało się uratować, można zobaczyć w symbolicznym Muzeum Pożaru, które znajduje się na terenie posiadłości. Z tej trudnej sytuacji narodziła się wyjątkowa inicjatywa. Ogień nie był końcem winnicy, ale okazał się jej nowym początkiem.


***
Oprócz win jest także cydr Pomerium, wódka Walicki i piwo Viva Luna. Oraz pyszne konfitury, soki, miody, sosy, syropy, herbaty, czipsy z jabłek, a także winogronowe olejki, sole do kąpieli i peelingi. A osoby wyprawiające tu wesele mogą mieć wino z personalizowanymi etykietami. 

***
To teraz o warsztatach.

Pierwsze dotyczyły enosensoryki i prowadziła je Katarzyna Korzeń. Super opowiadała o percepcja wina. Wszystkiego nie opiszę, ale o kilku rzeczach wspomnę. 
Często słyszymy że, degustacja opiera się na trzech zmysłach: oko-nos-usta. Otóż nie tylko! W degustacji biorą udział wszystkie zmysły.
• Słuch: odkorkowywanie, nalewanie, szum bąbelków.
• Dotyk: najmocniej pracuje przy bąbelkach (szczypanie w język) i taninach (cierpkość i ściąganie), ale też zawsze wyczuwamy temperaturę (czy wino jest ciepłe czy zimne) i teksturę (konsystencję, ciężar, gładkość, gęstość).
• Wzrok: nasz główny zmysł, jednocześnie ten, który może nas najbardziej oszukać. Tu przede wszystkim liczy się kolor. Im więcej wiemy o winie, tym więcej mówi nam o nim jego kolor. Ale oprócz koloru oceniamy także klarowność, mętność, lepkość (łzy na kieliszku), musowanie i kształt bąbelków, to czy jest osad.
• Smak: oprócz 5 podstawowych (słodki, słony, gorzki, kwaśny, umami) smakiem wyczuwamy także tłustość i metaliczność. W każdym kubku smakowym znajduje się ponad 50 komórek receptorowych. A kubków na języku mamy do 8 tysięcy!
• Węch: dla większości organizmów zwierzęcych jest to kluczowy zmysł i najważniejszy sposób czerpania informacji o otaczającym świecie. To dzięki niemu odnajdują pokarm, nawigują, komunikują się, wykrywają niebezpieczeństwa i ostrzegają. Dla człowieka rola węchu jest bardziej subtelna i emocjonalna. Ale też nieuświadomiona, bo rzadko się na węchu koncentrujemy, a przecież cały czas wąchamy. Badania pokazują, że utrata węchu pogarsza jakość snu, a niektóre osoby nie są w stanie wejść w fazę snu głębokiego. Nie wszyscy zdają sobie też sprawę, że wąchamy 2 razy – najpierw przez nos, a potem, gdy aromaty wracają przez gardło (aromaty uwalniają się w ustach i wędrują tylną ścianą gardła do nabłonka węchowego).

Z ciekawostek: Winorośl to jedyna roślina na świecie, z owoców której powstaje napój zawierający smaki i aromaty wielu innych roślin (kwiaty, owoce, zioła, trawa). I nie tylko roślin – bo także miodu, tytoniu, skóry, dymu, minerałów… NIe da się tego porównać z niczym innym. To powoduje, że wino jest czymś wyjątkowym. Wykorzystywanym przez człowieka od wieków w historii, sztuce, filozofii i religii. Wino to część naszej ludzkiej tożsamości!

Co ma wpływ na degustację? Cisza, światło, temperatura powietrza, brak przeszkadzających zapachów, neutralny kolor otoczenia, kolejność degustowanych win i ich temperatura. No i oczywiście kondycja degustatora i towarzystwo. Nasza genetyka, doświadczenie, a nawet wspomnienia zapachowe z dzieciństwa sprawiają, że przy winie pięknie się różnimy. I dlatego możemy o nim długo dyskutować i dokonywać wciąż nowych odkryć.


Drugie warsztaty dotyczyły kupażowani wina i prowadził je enolog Robert Patynowski.
Najpierw mieliśmy zabawę w rozpoznawanie ciemno. Na stolikach czekały na nas 4 wina. Wszystkie były wariacją wina Blanc, czyli cuvee Johaniter + Souvignier Gris.
1. Blanc podstawowy 2025 – świeży i owocowy.
2. Ten sam Blanc, ale leżał 6 miesięcy w beczce – mocno dało się wyczuć nuty wanilii.
3. Blanc z dodatkiem Muscarisa – tylko 3%, ale wystarczyło, żeby w aromatach pojawiła się kwiatowość.
4. Blanc 2024 – rok starsze, miało delikatnie przytłumione aromaty owocowe, było bardziej miodowe.

Jestem z siebie bardzo dumna, bo jako pierwsza rozpoznałam dobrze, co było w którym kieliszku! 😀
A potem na chwilę zostaliśmy winemakerami – mieszaliśmy wina i tworzyliśmy własne, unikatowe kompozycje smakowe. 

Do tej zabawy dostaliśmy cztery rodzaje Chardonnay:
1. Chardonnay bazowe, mutacja Rosa – owoce mają różowo-czerwone skórki, ale wino jest oczywiście białe. W smaku melonowe, lekko cytrusowe. 
2. Chardonnay beczkowe. Bardzo intensywne aromaty wanilii, masła, drewna, orzechów. 
3. Chardonnay z wcześniejszych zbiorów – zebrane na produkcję wina musującego metodą tradycyjną, ma większą kwasowość. 
4. Chardonnay, które przeszło fermentację malolaktyczną, czyli dodane zostały bakterie mlekowe w celu zamiany ostrego kwasu jabłkowego w bardziej kremowy kwas mlekowy. Ma niższą kwasowość i mniej owocowych nut, jest bardziej miękkie i oleiste.

Na stołach czekały na nas menzurki, miarki, naleweczki – odmierzaliśmy, zapisywaliśmy, przeliczaliśmy, mieszaliśmy…. Czasem trzeba było zredukować intensywność beczki, czasem zwiększyć kwasowość, a finalnie znaleźć równowagę między owocowością a beczką i kwasowością a nutami maślanymi. Na koniec dostaliśmy buteleczki i każdy mógł zabrać ze sobą swoje niepowtarzalne Chardo! Cudowna zabawa, mnóstwo wiedzy organoleptycznej.

Moja receptura procentowa wyglądała tak:

53% bazowego + 26% beczki + 16% wczesny zbiór + 5% kremowego.
Wyszło fantastyczne! 🙂


To była wspaniała wizyta. Bardzo dziękuję za wszystkie doznania i doświadczenia. Szczególnie Dominikowi Żelazek, Kasi Król i Eugenii Havryk.

***
A Winnicę Pałac Mała Wieś polecam, kibicuję i bardzo lubię!

1 thought on “Winnica Pałac Mała Wieś”

  1. “Wino to część naszej ludzkiej tożsamości!” Pięknie napisałaś. I jeszcze, że ” na degustację ma wpóływ Cisza, światło, temperatura powietrza, brak przeszkadzających zapachów, neutralny kolor otoczenia, kolejność degustowanych win i ich temperatura. No i oczywiście kondycja degustatora i towarzystwo. Nasza genetyka, doświadczenie, a nawet wspomnienia zapachowe z dzieciństwa sprawiają, że przy winie pięknie się różnimy. I dlatego możemy o nim długo dyskutować i dokonywać wciąż nowych odkryć.”
    TO POEZJA. Te słowa można cytować na etykietach i mottach książek o winach.
    Przepięknie opisana winnica, właściciele, wydarzenie – aż chce się tam jechać i popróbować. I zrobię to!

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Scroll to Top